Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 094 998 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Płomienie śmierci

piątek, 17 października 2008 16:01
Nazywam się Claudia. Niedawno wprowadziłam się do tego domu przy Deadfire Avenue. Mam oczywiśćie męża-Zacka. Niestety na razie nie mam dzieci.
Dom wygląda dość strasznie, to stary dworek, który kiedyś prawie kompletnie zniknął w płomieniach. Odbudowali go i kiedy tylko go zobaczyłąm zakochałam się w nim. Chcąc dowiedzieć się czegoś o historii mojego miejsca zamieszkania poszłam do biblioteki. Dowiedziałam się, że w tym domu mieszkała pewna dziewczyna-Krwawa Mary. Kiedy wprowadziła się do miasteczka bydło zaczynało ginać a ludzie zaczynali wariować i rzucać się z urkwiska. Mieszkańcy miasteczka chcieli się jej pozbyć i spalili ją żywcem w domu.
O Boże... To okrpone. Ja mieszkam tam gdzie traicznie zginęła kobieta...Chciałam opowiedzieć wszystko mojemu mężowi.
- Zack, nie zgadniesz czego się dowiedziałam.
- Mów Słoneczko ty moje...
- Nawet nie wiedziałam, że ludzie potrafią być tak okrutni! -i opowiedziałam mu historię, o której przeczytałam w książce z biblioteki.
- Och Claudia, Claudia. Ty wierzysz w takie brednie?
- Ale..ale.. to prawda! -poczułam się urażona.
- Oczywiście. Kocham Cię. Choć się położyc. Jest już późno. -nadal trochę obrażona odburknęłam coś pod nosem.
Chwilę później poszliśmy spać.
***
Mijały spokojne tygodnie, miesiące. Powoli zapominałam o "Krawej Mary". Aż pewnego dnia zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Świeczki zapalały się same, a raz o mało mój mąż został poparzony przez nagle gorące kawę. Zaczynałam się obawiać o nasze życie.
- Zack...Czy...czy myślisz, żę to ma jakiś związek z tą historią o spłonięciu żywcem Mary?
- Claudia, przestań. To tylko seria przypadków albo chwyt reklamowy, by łatwiej było sprzedać dom.
- Dobra, ale ja naprawdę się boję. -mimo to nie kontynuowaliśmy rozmowy. Jednak pewnego dnia, siedząc z Zackiem prz stole i pijąc herbatę ( z kawy na wszelki wypadek zrezygnowaliśmy), zauważyłam, że na kartce papieru, która leżała na stole zaczynają się wypalać słowa! Z szeroko otawrtymi ustami wpatrywaliśmy się w tekst.
"Witajcie. To ja, Krwawa Mary.
Strzeżcie się
To mój dom, ale skoro ja nie mogę w nim mieszkać towy też nie!!!"
- I co teraz mi wierzysz?! -krzyknęłam przerażona.
Zack patrzył z przerażeniem w oczach na kartkę.
- Zack? Dobrze się czujesz?
- Claudii... Wynośmy się stąd.
Wbiegłam p schodach by pozbierać swoje ubrania. Już spakowałam ich część, gdy zuważyłam, że torba zaczyna się palić.
- Ratunku!!!
Wzięłam ze stolika zdjęcie swojej matki i biegłam do drzwi.
- Zack! Nasz dom się pali! Uciekajmy!!!
- Kochanie biegnij! Ja Cię dogonię.
Zauważyłam, że drzwi wejściowe zaczynają się zamykać.
- Nieee....Zack uciekaj!!!
Ledwo zmieściłam się w wąskiej szparze. Zack biegnący za mną uderzył w drzwi. W ręku trzymał nasze wspólne zdjęcie. Był to nasz największy skarb. Uderzając pięściami w drzwi próbował się wydostać.
- Zack kochany! Zrób coś! Nie możesz zginąć!!!
Starałam się otworzyć drzwi, gdy dom płonął już cały. Widziałam zarys Zacka, lecz wiedziałam, że on został z Mary...
THE END
Handzia&Molek


Podziel się
oceń
10
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Podwodne męki

wtorek, 14 października 2008 12:16
Nazywam się Maya. Od dziecka boję się wody. Kiedy byłam mała mój tata utopił się na moich oczach. Od tamtej pory nie wchodzę do wody głębszej niż do kostek.
Pewnego lipcowego dnia usłyszałam telefon. To moja mama przypomina mi o zakupach. Poszłam do pobliskiego centrum handlowego (Calies). Wzięłam pieniądze poszłam. Gdy szukałam jakichś promocji, rozwydrzony pięciolatek wpadł na mnie i ubrudził mnie swoimi lepkimi dłońmi! I nawet nie przeprosił! Zdenerwowana poszłam do łazienki. Zaczęłam myć ręce i próbowałam wyczycić ubranie. Chciałam zakręcić kran, lecz zaciął się. Szybko wybiegłam z tej okropnej łazienki.
Chodząc po sklepach spotkałam moją koleżankę z pracy - Cassie.
- Hej Cassie! Co tam u Ciebie?
- Witam Cię. Dobrze.
Zawsze wesoła i wygadana Cassie wydała mi się jakaś dziwna...Była jakby nieobecna.
- Coś się stało?
- Maya ja muszę iść do łazienki. Ty musisz iść ze mną.
- Co? Nie...Ja nie chce -przypomniałam sobie ten kran, który nie chciał się zakręcić.
- Dlaczego? Musisz. Chodźmy.
Ruszyłyśmy w stronę ubikacji. Moja przyjaciółka w ogóle się do mnie nie odzywała, co było u niej niespotykane. Doszłyśmy do rzędu toalet. Były damskie, męskie, dla osób niepełnosprawnych i toaleta oznaczona czarnym krzyżem. Zrobiłam krok w stronę damskiej ubikacji, a Cassie zniknęła za drzwiami toalety z czarnym krzyżyem.
- Dziewczyno gdzie ty idziesz? To pewnie dla personelu czy coś! Cassie! -nie odpowiedziała, więc pobiegłam za nią.
- Cassie czekaj! -zaczęłam rozglądając się po pomieszczeniu, jednak nigdzie jej nie widziałam..Otaczały mnie dziesiątki drzwi, skąd miałam wiedzieć gdzie ona poszła?! Nagle poczułam, jak przemakają mi buty. Spojrzałam w dół. Skąd tu tyle wody?!?! Zauważyłam, że strumyczek wypływa spod drzwi, na przeciwko mnie. Szybko podbiegłam do nich, w nadziei, że ujrzę Cassie. Drzwi wejściowe zatrzasnęły się za mną z hukiem. Przed sobą ujrzałam kolejne drzwi. Otworzyłam je, a tam... było zupełnie sucho. Teraz miałam do wyboru tylko kilka toalet. Wbiegłam do pierwszej z brzegu. Wszędzie było pusto i sucho. Kiedy weszłam do ostatniej, drzwi ponownie zamknęły się za mną. Woda zaczęła ciec ze ścian. Jej poziom gwałtownie się podnosił. Miałam już jej po szyję, byłam pewna, że umrę i...ze strachu zemdlałam. Obudziłam się w swoim łóżku cała mokra. Usłyszałam telefon.
- Hej córusiu! Co u Ciebie?
- Dobrze mamo...A czemu dzwonisz? -spytałam przerażona i zdziwiona.
- Prosiłaś mnie żebym przypomniała Ci o zakupach w Calies.
- Aha. Pa mamuś.
Postanowiłam zadzwonić do Cassie. Zdrętwiałymi z przerażenia palcami wystukałam jej numer, by dowiedzieć się czy coś pamięta. Byłam pewna, że to nie był sen! Odebrała jej mama.
- Dzień dobry. Mogę prosić Cassie?
W słuchawce usłyszałam głośny szloch.
- Nie wiem jak ci to powiedzieć...Ciało Cassie wyłowiono dzisiaj z pobliskiego stawiu.

Podziel się
oceń
10
3

komentarze (8) | dodaj komentarz

Pamietnik

wtorek, 14 października 2008 12:08
Dziwnie się czuję w tym domu...Cały czas wydaje mi się, że ktoś mnie obserwuje i miewam dziwne koszmary. Może dlatego, że jeszcze nie przyzwyczaiłam się do tego ogromnego, starego dworku.
Nazywam się Caroline i wprowadziłam się do dzielnicy Scary Weast 2 tygodnie temu. Mam męża-Josha, córkę 16- latkę (Jessie) i 8-letniego synka (Mark). Kiedyś miałam nie tylko 2 dzieci.. 13-letnia Amelia zginęła w pożarze. Nie wiadomo skąd pojawił się ogień, ważne że Amelia nie zdążyła się wydostać. Dom ocalał, lecz nie miałam zamiaru w nim mieszkać ani dnia dłużej. Wyprowadziliśmy się i trafiliśmy tutaj, jednak wciąż nie możemy zapomnieć ślicznej, zawsze uśmiechniętej Amelii...
- Mamo idę do Patricka! - mówi Jessie
- Dobra, ale wróc przed północą!!
- Oki...Papa
Patrick to chłopak Jessie. Spotykają się codziennie, jednak Jessie na razie nie ma kłopotów z nauką. Na szczęście nie jest głupia i wie, że i teraz mamy wiele kłopotów i z pewnością nie chciałaby być jednym z nich.
Zgggrr...Skrzypią drzwi.
- Wrrrr... Josh mógłbyś w końcu naoliwić te drzwi?! Ciarki mnie przechodzą po plecach jak słyszę to skrzypienie!!!
- Co? Ja teraz nie mogę! Pracuję! - wykręca się Josh
- No mam nadzieję, ale jak skończysz to i tak je naprawisz!!!
- Tak, tak.
Mój Josh ma własną firmę i cały czas siedzi przed komputerem, zwłaszcza teraz kiedy pojawiły się problemy... Ja pracuje w perfumerii w centrum małego miasteczka Deed City oddalonego od naszego osiedla tylko 2 km. To właśnie w Deed City 15 lat temu poznałam moją teraźniejszą i najlepszą przyjaciółkę - Candy. Poznałam również Nicole, która niestety zginęła w wypadku samochodowym. Dziwne... Dopiero teraz zauważyłam jak wiele mi bliskich osób ginie... Moja matka zginęła podczas napadu na bank 4 lata temu... Wciąż czuje jej zapach na moich ubraniach...No ale nie mogę cały czas rozpamiętywać przeszłości.
- Josh!! Idę na strych. Chcę się dowiedzieć czegoś o tym dworku.
- Dobrze! Jak coś to krzycz. OK.
Zaczynam wchodzić po tych dziwnych, starych schodach. Jak one niemiłosiernie skrzypią!!! Otwieram stare drzwi i widzę normalny, zakurzony strych. Otwieram najbliżej stojącą skrzynię i wygrzebuje jakiś stary dziennik. Czytam... :

"27.08.64
Moja mama weszłą do pokoju. Ona niczego się nie domyśla. Boję się, że będzie następna.
28.08.64
Dlaczego on to robi? Ukrywam się przed nim na strychu ale nie wiem czy dłużej dam radę... Modlę się, lecz wiem, że on w końcu mnie znajdzie. I nikomu wtedy nie pomogę.O nie... Słyszę kroki."


Skończyłam czytać mocno pszestraszona. Jaki "on"?! Wrzucam dziennik do kufra i postanawiam go więcej nie czytać.Która godzina? O Boże! Już 16! O 15 miałam podjechać po Marka do podstawówki i przy okazji porozmawiać z jego wychowawczynią! Wskakuję do auta i pędzę do Szkoły Podstawowej Cementarly 6.
Wchodząc do niej zauważyłam wychowawczynię Marka - panią Skeletee.
- Bardzo pszepraszam za spóźnienie! To się więcej nie powtórzy! Dziękuję, że zajęła się pani Markiem. Gdzie on jest?
- Nic nie szkodzi proszę pani. Rysuje w salce. Mark to złote dziecko : grzeczny i mądry. A jak on pięknie rysuje! Musi być z niego pani bardzo dumna.
- Ależ oczywiście, że jestem! Czyli nie ma pani z nim żadnych problemów?
- Tak jak mówiłam nie.
Wtedy zauważyłam to dziecko. Mały chłopczyk o kruczoczarnych włosach. Odwrócił się do mnie i spojrzał tymi ogromnymi czarnymi oczami. Twarz miał bladą i wychudzoną. Szczerze mówiąc był przerażający i po raz 3 tego dnia ciarki przeszły mi po plecach...
- Przepraszam, że pytam, ale mogła by mi pani powiedzieć co to za dziecko?
- To "ON"!
- Proszę?
- To Mike. Bardzo smutny i poważny chłopiec. Z nikim nie rozmawia. Zazwyczaj siedzi sam i rysuje. Jednak jego rysunki to tylko kartki zabazgrane czarną kredką.
- Zdawało mi się, że powiedziała pani, że to "ON"?
- Ależ skądże znowu! Musiała się pani przesłyszeć!
Mruknęłam pod nosem "Mam nadzieję" i jeszcze raz spojrzałam na chłopca. Cały czas rysował... Nagle podniósł rysunek i zobaczyłam na nim kartkę zabazgraną na czarno. Tak jak mówiła wychowawczyni. Lecz niestety nie była ona cała czarna! Czerwoną kredką chłopczyk zrobił napis : "Będziesz następna". Nie zdając sobie z tego sprawy krzyknęłam.
- Widzi pani - powiedziała do mnie pani Skeletee - same czarne kartki. I co ja mam z nim zrobić?
- Ale ona nie jest czarna? Czy pani tego nie widzi?!
- Czego? Proszę pani? Może wody?
- Nie dziekuję, już mi lepiej. Mark chodź tu moje Słoneczko.
Pocałowałam Marka, wzięłam go na ręce i czym prędzej wyszłam ze szkoły. W domu daję Markowi zjeść, kąpię go, chwilkę się z nim bawię i kładę go spać. Sama postanawiam się zdrzemnąć na kanapie. Budzi mnie telefon. Jeszcze trochę zaspana podbiegam odebrać.
- Halo?
- Siostrzyczko? Czy to ty? - odezwał się jakiś dziecięcy głosik
- Co? Nie jeste... - nie zdążyłam dokończyć zdania
- Nie powstrzymasz mnie... I ty o tym wiesz. Więc pamiętaj : Jesteś następna!!!
- Proszę?
- Pip...Pip...Pip...
To na pewno jakiś żart - myślę. Mimo wszystko postanawiam dokończyć czytanie dziennika. Wiem, że jestem niesłowna, ale czuję, że muszę to zrobić...
"29.08.64
Mamusi już nie ma...Zostałam tylko ja... Wklejam tu swoje zdjęcie na pamiątke, bo już dłużej niee"
Widzę rozmazane litery. Ktoś przerwał jej pisanie. Gdzie jest to jej zdjęcie?! Szukam zdjęcia i niestety znajduję je... Niestety, ponieważ dziewczyna na zdjęciach to ja! Prerażona myślę jak uciec z tego domu i... czuję "JEGO" oddech na mojej szyi...


Podziel się
oceń
8
3

komentarze (7) | dodaj komentarz

Hejka

wtorek, 14 października 2008 12:01
Jesli macie kilka swoich wlasnych histori wysijcie je na email domino48@poczta.onet.pl lub na GG 11619509 i podpiscie swoja historie ksywka gdyz nie bede mowil ze sam je wymislilem a podpis musi byc.Niedlugo nowe historie.
Podziel się
oceń
3
2

komentarze (1) | dodaj komentarz

WESOLE MIASTECZKO

niedziela, 14 września 2008 16:06
Nadia miała 10 lat,nie była ładna,ale miała mnóstwo przyjaciół.Któregoś dnia firma rodziców splajtowała i musieli się przenieść do innego miasteczka Salensvile.Nadia pożegnała się z przyjaciółmi i z żalem w sercu pojechała.Było tam dosyć dziwnie.Wiał porywisty wiatr wszystko wydawało się szare.Naprzeciwko ich domu stało Wesołe miasteczko,od lat nieczynne było wręcz upiorne.Była noc,dziewczynka nie mogła zasnąć,a o północy usłyszała dziecięcy śmiech i piski maszyn.Wyjrzała przez okno i zobaczyła dzieci bawiące się w Wesołym Miasteczku.Następnego dnia o północy,nieświadoma niczego poszła się tam bawić.Gdy weszła nagle dzieci ucichły,a starsza dziewczynka,która miała czerwone oczy powiedziała "Mamy następną ofiarę.Wszystkie dzieci się zaśmiały i rzuciły się na nią rozrywając ją na kawałki.Jadły jej mięso i coraz bardziej ich oczy stawały się czerwone.Rodzice niepokoili się o Nadię,a o północy usłyszeli pisk dzieci i wołanie ich córki "Mamo,tato ja się tu troszkę pobawię".Od staruszki mieszkającej obok nich dowiedzieli się,że gdy miasteczko było czynne pewna dziewczynka spadła z Koła Młyńskiego.Jej niespokojna dusza krążyła po Wesołym Miasteczku,które po tym wpadku zamknięto i nie chcąc sama się tam bawić zabijała dzieci.
Podziel się
oceń
6
3

komentarze (1) | dodaj komentarz

czwartek, 24 kwietnia 2014

Licznik odwiedzin:  25 120  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Archiwum

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione blogi

O moim bloogu

Na tym blogu bede pisal straszne historie

Statystyki

Odwiedziny: 25120
Jesli znasz jakies straszne historie to wyslij je na email domino48@poczta.onet.pl

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl